poniedziałek, 16 września 2013

Róż, turkus, oliwka... ?

Gdy poszukiwałam idealnej włóczki na włosy do różowej baletnicy znalazłam sklepik istne królestwo włóczkowe gdzie na półkach pysznią się motki różnych rodzajów włóczek w cudownych kolorach.
Nie spodziewałam się, że natrafię na taki sklep i na taką sprzedawczynię. Sprzedawczyni to złe określenie to jest czarodziejka drutów i szydełka w sklepie można podziwiać jej dzieła. Na kanapach spoczywają wygodnie poduchy ubrane w szydełkowe kreacje na ławie rozłożył się cudnej urody bieżnik. Sama sprzedawczyni czarodziejka ubrana jest także w swoje dzieło delikatną tunikę. Przy kasie leży rozpoczęty sweterek a na zapleczu (powiedziała mi w sekrecie) kolejna rozpoczęta robótka z nowej tęczowej włóczki.
Przez chwilę zastanawiałam się czy może powinnam przypomnieć sobie jak trzyma się druty lub nauczyć się robić na szydełku, ale powstrzymałam się.
Pozostanę wierna maszynie do szycia i od czasu do czasu pędzlom.


 Efektem wizyty w tym królestwie włóczki są nowe kolorki na włoski do nowych baletnic. Jak wam się podobają?


 Uwielbiam etap, gdy z włóczki powstają fryzurki dla laleczek.


Tkaninki na sukieneczki też już czekają. Nie wiem, od którego koloru zacząć.

Od turkusu, do którego mam słabość?

A może baletnica w oliwkowych zieleniach.

 Do wyboru mam jeszcze delikatny pastelowy odcień żółci.

Albo pudrowy delikatny róż.

Chyba zrobię losowanie, który pierwszy.

A może coś doradzicie?

                                                                                                                                             ~Milu

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...